![]() |
Pomóż przetrwać |
czwartek, 23 stycznia 2014
niedziela, 19 stycznia 2014
Niedokończone dzieło
Do lasu - trochę za daleko i dużo śniegu. Idę nad jezioro - znacznie bliżej. Mróz, wiatr, słońce, trzciny i biel. Jezioro jeszcze nie do końca skute lodem. Zarodki róż lodowych dopiero nabierają kwiatu. Wrócę tu, jak mróz dokończy swoje dzieło.
niedziela, 12 stycznia 2014
Mój pierwszy raz
Kiedyś nastąpi, zamierzony lub nie –
ten pierwszy raz. Zawsze dzieje się coś przed i po, ale w pamięci zostaje najdłużej ten wyczekiwany moment, na którym nam tak zależało. Ciągle poszukujemy tego pierwszego razu, bo on najbardziej nam smakuje. Rozkręcamy
się, wartościujemy, oceniamy i wybieramy coraz wyższy stopień
trudności i satysfakcji. Najpierw publikacja - nie ważne, żeby
tylko „puścili” - by świat zobaczył. Następnie – może
okładka, rozkładówka, temat, do albumu, może własny album?
Lokalnie, w kraju, za granicą.. i? I po drodze mądrzejemy,
nabieramy rozumu, dystansu, zaczynamy bardziej rozumieć siebie i
prawa rządzące naszym foto – światem. Zaczyna docierać do nas,
że są pewne etapy w życiu fotografa, które się przechodzi w
naturalny sposób, niezależnie od naszych pierwotnych pragnień i
dążeń. Trzeba pewną drogę w życiu pokonać, by stwierdzić na
koniec, że najlepiej jest być panem samego siebie.
Ale po kolei. Najpierw preludium, czyli etap pierwszy –
czasopisma fotograficzne, lokalne gazety, pocztówki, kalendarze,
foldery..., ale czujesz, że to nie to. Eureka! Czasopisma branżowe
– inni czytelnicy, inne pieniądze i doświadczenia. Pierwsze
uderzenie - rok 1990 i duży kop do przodu: „młody Technik” -
pierwszy konkurs i sukces, „Przyroda Polska” - pierwsza okładka, niemiecki „die Pirsch” - pierwszy reportaż... nieźle jak na
początek. Następuje efekt śnieżnej kuli..., ale ciągle, na nowo
pragniesz - by zaistniał ten pierwszy raz – zdjęcie na całą
stronę, rozkładówka, autorski temat, zdjęcia w albumach (jedyna
wartościowa publikacja, bo zostaje na półce) i wreszcie autorski
album. Po drodze zauważasz, że ten świat nie należy tylko do
ciebie. Na rynku królują już Włodzimierz Łapiński, Krzysztof
Sawicki, Andrzej Stachurski..., ale są i tacy, którzy zaczynają
jak ja – Bracia Kłosowscy, Artur Tabor... Na najbardziej
opłacalnym rynku niemieckim wchodzę między takie „tuzy
fotografii” jak B. Winsmann, H. Schneider, H. Arndt, M. Danegger,
S. Meyers... Zwątpienie – gdzie ja się wpycham i z czym? Powoli
zaczynam rozumieć - oni posiadają średnioformatowe aparaty z
osprzętem z najwyższej półki (ja tylko „Pentacona” i Canona”)
i wildparki..., ale... nie mają tego co ja – prawdziwie naturalnej
przyrody – fotograficznego eldorado. Rozglądając się dookoła,
fotograf uczy się wielu ciekawych rzeczy – w tym czasie
uświadamiam sobie jak bardzo twierdzenie NG: „mamy najlepszych
fotografów świata” jest mocno przereklamowane. Nigdy nie wysyłam
i nie staram się o publikację zdjęć w tym wydawnictwie. Po jakimś
czasie zauważasz, że z „rynku” znikają królowie pierwszej
zmiany. Co się się stało, dlaczego? Zaczynasz rozumieć, że nie
zniknęli, że są i działają nadal. Oni przestali tylko tworzyć
dla kogoś wartość dodaną - zaczęli pracować dla siebie.
Przecież przez całe życie nie będą gonili po krzakach – ten
etap „fotograficznej drogi” mają już za sobą. Który to jest
etap, ilu fotografów do niego dotrze, i co będzie dalej? Jaki okaże się
ten kolejny pierwszy raz?
Pierwszy autorski album i pierwsza duuża fotka w duużym albumie |
Pierwsze... |
Również jedne z pierwszych... |
![]() |
Pierwszy "kopniak" |
Pierwsza publikacja i do tego jaka kasa, jeszcze w DM |
Ciągle do przodu... |
Ciągle dalej... |
... i tak dalej... |
... i tak dalej... |
Wędkarskie tematy, grzech było pominąć, zbyt duża społeczność... |
Ps. To nie melancholia, to porządki po
przeprowadzce... :)
zdjęcia, przyroda, krajobraz, fotografowanie
album,
moment,
przyroda polska,
publikacja,
rynek niemiecki,
świat
Polska, Podlaskie, Suwałki, Sejny, Półkoty
Sejny, Polska
wtorek, 7 stycznia 2014
Pozdrowienia z krainy zimna i lodu
To nie prowokacja, tylko wspomnienie zimy z ubiegłego roku. Co z tego, że nie wytrzymałem siedząc w ciepełku i w mrozy, zawieje zrobiłem kolejna setkę udanych zdjęć zimowych do archiwum "szuflada". Straty w moim przypadku z powodu długiej i śnieżnej ubiegłorocznej zimy były duże, nie licząc rozbitej terenówki :( Odpoczynek od bieli się należy jak psu buda i basta. Chociaż nie wierzę w głoszoną teorię i powód "globalnego ocieplenia" to niech ten kominek we mgle jeszcze podymi - będzie cieplej ;) Liczę gorąco na to, że tym razem przysłowie ludowe - "Jak do Trzech Króli nie ma zimy, to
już jej więcej nie zoczymy" - przynajmniej w połowie się sprawdzi.
Pozdrawiam gorąco z polskiej krainy zimna i lodu.
Pozdrawiam gorąco z polskiej krainy zimna i lodu.
GRUDZIEŃ brrr... 2012
KWIECIEŃ 2013 nie lepszy
Jeden to za mało?
poniedziałek, 6 stycznia 2014
Moja prywatna "Idylla"
Słynna tapeta z Widows XP. Miałem na pulpicie ten krajobraz jak wszyscy, do czasu kiedy odkryłem "ją" u siebie. O tym słynnym zdjęciu pisze portal Fotoblogia Ja swoją "Idyllę" mam na co dzień, obserwuję z okna w kuchni, z podwórka i zza stodoły. Często też kieruję obiektyw w jej stronę, kiedy się zmienia. Zmienia ją pora roku, pogoda i uprawy. Obserwuję jak odwiedzają ją sarny, żurawie, bociany... i ludzie - ktoś dba o moją "Idyllę".
Trochę się o nią obawiam. Obawiam się tego, że kiedyś zniknie pod ciężarem betonowych budowli. Z jej szczytu rozciąga się wspaniały widok na okolicę, jezioro, bagienka i lasy. Piękno kusi, zniewala... i gubi. Nie wierzę, że uchroni "Idyllę" strefa krajobrazu chronionego - Natura 2000 - gdzie obowiązuje zakaz budowy na wzniesieniach. Nie uchroni jej tak samo, jak nie uchroniły przed zniszczeniem żadne zakazy - przepisy, wielu pięknych wzniesień w otoczeniu (mojej?) Idylli.
Trochę się o nią obawiam. Obawiam się tego, że kiedyś zniknie pod ciężarem betonowych budowli. Z jej szczytu rozciąga się wspaniały widok na okolicę, jezioro, bagienka i lasy. Piękno kusi, zniewala... i gubi. Nie wierzę, że uchroni "Idyllę" strefa krajobrazu chronionego - Natura 2000 - gdzie obowiązuje zakaz budowy na wzniesieniach. Nie uchroni jej tak samo, jak nie uchroniły przed zniszczeniem żadne zakazy - przepisy, wielu pięknych wzniesień w otoczeniu (mojej?) Idylli.
Subskrybuj:
Posty (Atom)